[PRZEDPREMIEROWO] Początek wszystkiego - Robyn Schneider


Czasem musimy zacząć od nowa, zrobić krok w tył, aby postawić kolejne dwa w przód. To w pewnym sensie bez sensu, choć jak się głębiej zastanowimy ma jakiś głębszy sens. Tak, wiem, dziwnie zaczyna się ta recenzja, ale uwierzcie mi wszystko musi się zacząć od początku. Musimy zrozumieć swoje błędy i iść dalej, a krok w tył nam w tym pomaga. Trzeba się pogodzić z dziwnym losem, który nie jest dla nas łaskawy i wkroczyć na nową, może lepszą ścieżkę życia. Uwierzcie, przerabiałam już kroki w tył i przód i musze wam zdradzić, że faktycznie ta dziwna idea działa.

Ezrę Faulknera poznajemy, kiedy stawia krok w tył. Jego poprzednie życie było usłane triumfem, pomimo jednego incydentu w Disneylandzie. Turysta nie zastosował się do przepisów i dosłownie stracił  głowę. Jego pasją i sensem życia był tenis, który dał mu dużą popularność. Pewnego dnia, Ezra idzie na imprezę i jego cudowny świat się wali. Najpierw kłóci się z dziewczyną, potem nakrywa ją z innym. Wbiega do auta i kilka mil dalej, niespodziewanie, bierze udział w wypadku samochodowym, który zmienia jego życie w piekło.  Lekarze nie dają mu nadziei – nigdy już nie stanie na korcie tenisowym, a jego strzaskane kolano nie wróci do pełnej sprawności.

Cassidy Thorpe jest inna niż wszystkie dziewczyny, które dotychczas poznał Ezra. Wyróżnia się z tłumu ubiorem, a także sposobem bycia. Dziewczyna kilka miesięcy wcześniej uciekła tuż przed finałem najważniejszej debaty, której była faworytką. Ślad po niej zaginął, aż do pierwszego dnia września. Zmieniła szkołę i teraz drogi Ezry i Cassidy się krzyżują.

Nie jest to typowy romans. Jest to powieść o dojrzewaniu, trudnych decyzjach i radzeniu sobie z przeciwnościami losu. Robyn Schneider to czarodziejka słowa, która w magiczny sposób ukazuje życie pełne zwrotów akcji. Zabiera nas do znanego nam świata. Bohaterowie mogliby być naszymi przyjaciółmi, ponieważ utkwieni są w realiach, mają wady i zalety. Utożsamiamy się z nimi. Ta historia porusza nas do łez. Otwiera nasze serce i zostanie z nami na długie lata. Nigdy jej nie zapomnę, pomimo, że zakończenie złamało mnie na kawałki. Po kilku godzinach przemyśleń, wiem, że otworzyło kolejny rozdział. Kolejny krok w tył i dwa w przód.

„Początek wszystkiego” przypomniał mi o najważniejszych aspektach, o których zapominamy biegnąc przez życie. Wyniosłam z niej same pozytywne rzeczy. Wszystko może zmienić się w kilka sekund. Jedna zła decyzja, okoliczność, w której się znajdziemy, a całe nasze plany na przyszłość mogą zawalić się jak domek z kart. Stawianie kolejnych kroków może być trudne, ale możemy się podeprzeć laską, tak jak czyni to Ezra. Najważniejsze, aby odnaleźć siebie i sens, w tym co robimy. Początek wszystkiego, całkowicie nowego, może być nawet lepszy, niż starość zostawiona za plecami. Mamy tylko jedno życie. Dzikie i cenne. Czas je w pełni wykorzystać.

Fragment książki specjalnie dla Was: http://bit.ly/fragmentPW

Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki dziękuję Moondrive! To była czysta przyjemność.
Premiera 14 czerwca.

7 komentarzy:

  1. Świetna recenzja! Czekam z niecierpliwością na czerwiec ♡ Czuję, że ta historia bardzo mi się spodoba :)
    Pozdrawiam!

    goszaczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się być ciekawą pozycją, będę miała ją na uwadze. Dodaję do listy! :)
    PS. dołączyłam do grona obserwatorów! :)
    PS2. zapraszam też do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Musze przyznać, że Twoja recenzja zachęciła mnie trochę do tej książki. Bo jak dotąd nie zwracałam na nią szczególnej uwagi ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka to idealna propozycja na wakacje. :) Znacznie odbiega od większości powieści z tego gatunku i zaskakuje oryginalnością, a przede wszystkim motywuje - do przemyśleń, zmian, spojrzenia na świat z innej perspektywy i wystartowania na nowo. Bo przecież to "dzikie i cenne życie czas w pełni wykorzystać"! ;) Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń