#bookstagramtopasja, czyli akcja na miarę Instagrama!


            Bookstagram to fantastyczne miejsce. Dzielenie się swoją pasją, budowanie interakcji, stały kontakt z wieloma osobami, które rozumieją zamiłowanie do książek to coś niezwykłego. Gdzie indziej dzieją się takie cudowne rzeczy? Nigdzie.

            Długo zastanawiałam się, co napisać we wstępie, w jaki sposób powinnam Was powitać oraz zachęcić do akcji. Chciałabym, aby o inicjatywie #bookstagramtopasja usłyszeli wszyscy w Internecie, ponieważ to nie tylko hasztag, który możecie dodawać pod zdjęciami na Instagramie, ale także poparcie czegoś szczególnego. Mam wrażenie i nie jestem w tym odczuciu odosobniona, że bookstagram się zmienia, ewoluuje. Ilość obserwatorów i serduszek pod postami nie jest ważna. Oczywiście, że bardzo cieszą, ale liczy się zamiłowanie do książek, to Nas wszystkich łączy.

            Czym jest bookstagram? Zapytam ambasadorski akcji.

            „Bookstagram jest dla mnie wyzwaniem - zrobienie odpowiedniego zdjęcia wymaga czasu, skupienia, czasem poświęceń i ogromnych pokładów cierpliwości. Bookstagram to pasja, nieustanna chęć eksperymentowania, odkrywania nowych możliwości, nierzadko rozwój osobisty, ale i swoista terapia, która - choć na chwilę - pozwala zapomnieć o troskach. Bookstagram to sposób wyrażania siebie, to motywacja, inspiracja, wytrwałość, ale przede wszystkim to ludzie – ich emocje, uczucia i niezapomniane chwile.”

            Ewa, www.bookmoment.pl

„Będąc dzieckiem nigdy nie marzyłam o koronie, czy tytule księżniczki. Zawsze na przekór wszystkim chciałam zostać superbohaterem, który ratowałby ludzi i strzegł ich świata. Teraz, może nie posiadam nadzwyczajnych umiejętności, nie dysponuję żadnymi niezwykłymi mocami i już na pewno nie strzegę świata, ale mam wrażenie, że może dla niektórych jestem jak superbohater. A w szczególności dla tych kilku osób, które są moją definicją bookstagrama.

Pojawiłam się znikąd, nikt mnie nie znał, nikt mi nie ufał, ale miałam jeden cel. Ochronić ludzi przed złym imperatorem – fatalną książką. Działałam powoli, z ukrycia, by nikt z mnie nie rozpoznał (w końcu jestem prawie jak superbohater, nie mogę ujawniać swojej tożsamości). Zaczynałam od zdjęć, którymi roztaczałam tarczę nad ludźmi, którymi miałam ich zachęcić do czytania i nieświadomej ochrony przed klumpami. Później przeszłam do #nierecenzji – mojej tajnej broni i zarazem znaku rozpoznawczego, czarowałam tak swoich czytelników, by odepchnąć od nich natrętne myśli, które namawiały ich do sięgnięcia po słabe książki.

I tak początkowa zabawa ze zdjęciami, przerodziła się w moją misję, która napędzana jest jednym: pasją do książek.

Bo bookstagram to przede wszystkim moje miejsce, gdzie mogę być tym, kim chcę, gdzie mogę pokazać się z innej strony i gdzie mogę spełniać swoją szaloną misję.

Bo bookstagram to miejsce, gdzie spotkałam osoby, które podzielają moje zdanie. Które ocierają moje wirtualne łzy po skończonej książce i podnoszą na duchu. Które polecają mi kolejne powieści, bym nigdy nie zapomniała, dlaczego tak bardzo kocham czytać. I które widzą we mnie właśnie taką małą bohaterkę i które wspierają mnie w promowaniu niedocenianych powieści.

Bo bookstagram to nie miejsce, na idealne profile z tysiącami pseudo obserwujących, to miejsce, w którym się liczymy! My, prawdziwi ludzie z krwi i kości. Tutaj każdy ma prawo do swojego zdania, a opinia na temat danej książki jest cenniejsza niż złoto. Tutaj każdy może się rozwijać, zmieniać i sięgać gwiazd, bo zawsze znajdzie się osoba, która poda pomocną dłoń i poprowadzi do marzeń.

Bookstagram to pasja, która ma łączyć, a nie dzielić ludzi i ja podejmuję się kolejnej misji. Chcę Wam pokazać, że możecie porzucić koncepcję idealnych kont, zrezygnować z tych białych pól, które swoja drogą tak wszystkich irytują. Bo liczycie się Wy i Wasze opinie, a nie to, czy zdjęcia do siebie pasują. Nasze zdania na temat książek nas łączą, a nie fotografie.

Chcę Wam pokazać, że nie musicie się promować w każdym możliwym miejscu, przez komentarze, czy przez s4s, bo my, Ci, którzy tworzą bookstagram Was widzimy. Zawsze Was widzimy, kibicujemy Waszemu rozwojowi i czekamy na odpowiedni moment.

W tej drodze o „sławę”, o współpracę i uznanie nie zapominajcie, od czego każdy z nas zaczynał. Co było korzeniami i motywacją do działania, bo gdyby nie to, to nigdy nie bylibyście tutaj. Bo to książki, miłość do nich i chęć zarażania innych właśnie taką formą miłości jest kwintesencją bookstagrama.”


„Kinga zadała mi bardzo ważne pytanie, nad którym tak naprawdę każdy z nas powinien się zastanowić, a mianowicie "Czym jest dla mnie bookstagram?".  Dla mnie bookstagram jest magicznym miejscem w którym mogę być sobą, w którym mogę rozmawiać o książkach ile zechcę i dzielić się swoja pasją z innymi. To także miejsce, które umożliwia mi poznawanie ludzi z podobnymi zainteresowaniami jak ja, co daje mi mnóstwo radości.

Niestety ostatnio zauważyłam, że dla niektórych to miejsce stało się jednym wielkim wyścigiem szczurów. Przypominam jednak, że bookstagram to nie liczba obserwujących i ilość serduszek pod zdjęciami. Poza tym z daleka widać kto prowadzi swój profil z pasji, a kto tylko dla profitów jakie umożliwia. Każdy z nas musi zadać sobie pytanie, czy jeśli NIE istniałaby opcja współpracy z wydawnictwami to czy nadal regularnie i tak żarliwie publikowalibyśmy swoje zdjęcia i posty?  

Udzielam się na bookstagramie regularnie od prawie 1,5 roku. Na początku nawet nie przyszło mi do głowy, że dzięki prowadzeniu profilu skupionego na książkach istnieje jakakolwiek możliwość nawiązania współpracy recenzenckiej z wydawnictwami. Wszystko przyszło dopiero z czasem, ale czy współprace i dostawanie książek "za darmo" są w tym wszystkim najważniejsze? Nie wydaje mi się, więc nie dajmy się zwariować. Tutaj liczy się przede wszystkim miłość do książek, zaangażowanie, zarażanie swoją pasją innych, szerzenie czytelnictwa w Polsce i możliwość rozwoju.

Oczywiście nie wrzucam wszystkich do jednego wora, bo jest mnóstwo osób, które dużo czytają i które dzielą się tym ze swoimi obserwatorami, a z nikim nie współpracują i dla mnie takie osoby są zdecydowanie bardziej autentyczne. Każdy z nas jest inny i dąży do czegoś innego, ale warto pamiętać, aby być w tym szczerym przede wszystkim z samym sobą.”


„Kinia zapytała, czym jest dla mnie bookstagram. Konto na instagramie założyłam około 2 lata temu, jednak nie mogłam znaleźć swojej "drogi". Książki pojawiały się u mnie najczęściej, ale zbierały najmniej serduszek, uznałam zatem, że dla mugoli są po prostu zbyt mało interesujące... Wtedy przypadkowo natrafiłam na profil @marika_reads, potem @maw_reads i przepadłam. Odkryłam, że są ludzie, którzy kochają książki tak samo jak ja i swoją miłością chcą się dzielić z innymi.

Nareszcie znalazłam miejsce w internecie wprost stworzone dla mnie. Bookstagram to przede wszystkim grupa świrów takich samych jak ja - jesteśmy w stanie wydać ostatnie pieniądze na nową książkę, mimo że 50 nieprzeczytanych czeka na swoją kolej. Wzajemnie inspirujemy się do czytania świetnych lektur, dzielimy się swoimi wrażeniami, przeżywamy te historie razem.

Bookstagram to miejsce, które motywuje mnie do czytania jak najwięcej, pozwala mi odkrywać nieznane sobie tytuły, ale również inspirować innych, dzielić się swoją pasją. To zdecydowanie moje ulubione miejsce w sieci. #bookstagramtopasja”

14 komentarzy:

  1. Piękne odpowiedzi dziewczyn <3 Cudownie ujęły to, co najważniejsze w bookstagramie

    OdpowiedzUsuń
  2. Napisałyście dokładnie to, co mi siedzi w głowie. Sama zaczynając swoje konto rok temu nie wiedziałam jak ogromną pasją się dla mnie ono stanie, dlatego tym bardziej boli mnie serduszko gdy widzę konta, które ciągle promują się ile tylko mogą, nastawiając się na sam zysk. Okej, współpracę są fajne, ale nie jest to nasz główny sens. Najważniejsze jest czytanie i chyba sporo osób o tym niestety zapomina.:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Chylę czoła przed wami, dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny pomysł i pięknie napisane! Ja co prawda jestem w bookstagramowym świecie jeszcze dzieciątkiem ale od samego początku zaraziłam się od Was tą pasją i stało się to dla mnie wspaniałym hobby i sposobem na ucieczkę od ponurej czasami rzeczywistości! Sprawia mi to ogroomną przyjemność bycie tutaj :) Buziaki! www.ebookoholic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam różnorodność kont na bookstagramie, ale też pasję, która jednoczy wszystkie autorki tych pięknych zdjęć :) Wpis jest świetny i bardzo przyjemnie czyta się ten "wywiad" <3

    http://oddychajaca-ksiazkami.blogspot.com/2017/03/nastay-mroczne-czasy-recenzja-angelfall.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Każde słowo Natu grzeje moje serce na milion sposobów. :) Mój superbohater! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Święte słowa Dziewczyny! Od siebie tylko dodam, że czuję jakbym miała bookstagramową rodzinę. Wyobrażam sobie nasze spotkanie na żywo - całą noc przegadałybyśmy o ulubionych książkach jak i o tych tragicznych :D

    OdpowiedzUsuń