Dwór mgieł i furii - Sarah J. Maas

8 | Skomentuj

„Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają.”

            Wiecie co to czytelniczy głód? To syndrom książkoholika, który charakteryzuje się byciem zombie, kiedy kończy się dobrą powieść, a pod ręką nie ma kolejnej części. Najgorsze jest w takich momentach przebywanie z osobami, które cały czas powtarzają, szepczą do ucha, że drugi tom jest rewelacyjny, dużo lepszy od poprzedniego. Zaczynasz im wierzyć, nakręcać się i nie umiesz się doczekać, kiedy w dłonie złapiesz książkę i nigdy już nie puścisz. Tak było ze mną i serią „Dworu cierni i róż”. Po skończonej lekturze nie umiałam wytrzymać, a urocze koleżanki blogerki dolewały tylko oliwy do ognia. Nie wytrzymałam i dzień później dzierżyłam w dłoni „Dwór mgieł i furii”.

„Ukląkł na tych gwiazdach i górach wytatuowanych na jego kolanach. Nie ukłoniłby się przed nikim i niczym... Poza swoją towarzyszką. Kimś równym jemu.”

            Pierwszy tom niezwykłej serii zaliczałam do dobrych. Byłam bardzo ciekawa, co przyniesie Sarah J. Maas swoim bohaterom. Pod koniec książki w powietrzu czuć było zbliżająca się wojnę oraz kłopoty, z którymi musi zmierzyć się Feyra po „komplikacjach” z księciem Dworu Nocy. Nie chce zdradzać fabuły drugiego tomu, ponieważ mam świadomość, że osoby, które jeszcze nie miały przyjemności czytania pierwszej części, mogą się zniechęcić spojlerem, a tego bardzo chciałabym uniknąć.
„- A gdyby mnie pochwycił siłą?
- Wtedy rozdarłbym świat na strzępy aby cię sprowadzić z powrotem...!”

            Na Feyrę czekają trudne decyzje. Przeznaczenie, któremu musi sprostać jest niezmiernie ciężkie. Pod koniec pierwszego tomu zyskała coś więcej niż spełnienie uczuć, ale także moc. W tym momencie mam ochotę opowiedzieć wam całą historię i emocje, które mną szarpały przez całą powieść, ale tego nie zrobię. Musicie sami się przekonać. Oczywiście to wszystko ma związek z Rhysem – kim jest, co chce osiągnąć i jaki potrafi tak naprawdę być, dowiecie się już w piątym rozdziale, a po trzydziestym czwartym pokochacie go tak samo mocna jak ja. Czasem miałam ochotę strzelić go w potylicę, następnie przytulić.

            Nie byłabym sobą, gdybym nie zdradziła wam jednego ważnego aspektu – pojawia się Cass i Azriel.

„Pomyślałam, że może miłość jest zbyt słabym słowem na określenie tego, co czuł, co dla mnie zrobił. Na opisanie tego, co ja czułam do niego.”

            Nie wiem, jak wytrzymam do maja, kiedy na rynek wyjdzie najnowsza część. Polskie tłumaczenie pojawi się dopiero w październiku, więc trochę poczekamy. Należę do tej grupy, która już za dwa miesiące przeniesie się do Dworu i mam nadzieję, że pozostanie tam na zawsze, bo rozstanie będzie boleć. 

Dwór cierni i róż - Sarah. J. Maas

16 | Skomentuj

            Nie spodziewałam się fajerwerków. Od lat wierna fantastyce, nie myślałam, że coś może skraść jeszcze moje serce i konkurować z klasykami gatunku. Życie lubi zaskakiwać.

„- Ciesz się swoim ludzkim sercem, Feyro. Żałuj tych, którzy nie czują już nic.”

            Po dobrym „Szklanym tronie”, w oczekiwaniu na kolejne części, zabrałam się za „Dwór cierni i róż”. Wiedziałam, że może być to coś niesamowitego, ponieważ koleżanki blogerki zdążyły mi już zdradzić, że uwielbiają całą serią i z utęsknieniem czekają na trzeci tom. Bardzo lubię „aktualne” na rynku powieści, wyczekiwanie na kolejne tomy, spekulacje na temat fabuły, więc z radością sięgnęłam po tę pozycję.

            Po śmiertelnej stronie muru żyje Feyra. Pewnego dnia, kiedy wybiera się na polowanie, zmęczona głodem, na polanie, gdzie zaczaiła się na ofiarę pojawia się zwierzyna, która mogłaby dać ulgę całej rodzinie na długi czas. Z oddali czai się także kolejny napastnik, którego młoda dziewczyna nie zauważa. Wilk. Feyra zabija Fae i ten czyn zmienia całe jej życie.

„- Nadziei potrzebujemy w równej mierze co chleba i mięsa - wszedł mi w słowo i spojrzał na mnie bystrym wzrokiem, co u niego było rzadkością. - Potrzebujemy nadziei, bo ona daje nam siłę, by trwać.”

            „Dwór cierni i róż” to dojrzała powieść. Zachwyca wielowątkowy świat i ogólna kreacja. Fabuła zaskakuje i daje czytelnikowi wiele emocji. Początek można porównać do opowieści o „Pięknej i Bestii” – jest wiele wspólnych czynników. Bestia, Tamlin, okazuje się mieć dobre serca, pomimo, że skrywa wiele tajemnic, które mogą nam się nie spodobać.

            Maas stworzyła ciekawy świat magii, gdzie czytelnik bardzo szybko się odnajduje. Od pierwszych stron powalił mnie styl pisarki, który jest dużo lepszy niż w pierwszym tomie „Szklanego tronu”. Nic nas nie przytłacza, język jest zwięzły i z przyjemnością snuje miłą historię. Nie brakuje fantastycznych stworzeń – wilki, nagi, surela, które dodają egzotyczności.

            Pojawia się wątek miłosny. Feyra walczy o ukochanego i klątwę, która została rzucona na jego lud. Pod balową maska skrywa się mężczyzna, którego główna bohaterka obdarzyła uczuciem.

            „Dwór cierni i róż” wypadł bardzo dobrze. Jestem pozytywnie nim zaskoczona. I oficjalnie głoszę, że uwielbiam tę serię. W sumie ta recenzja jest bardzo nie logiczna, ale cóż, po skończeniu pierwszego tomu, chodziłam jak zombie i poszukiwałam kolejnej części, jakby była narkotykiem. I kupiłam, przeczytałam i wkrótce wam opowiem, o niej więcej, bo o tej serii mogłabym powiadać godzinami.

„- Słucham? - zapytałam wyrwana z zamyślenia.
- Czy Ci się podoba? - spytał ponownie, nie przestając się uśmiechać.
Odetchnęłam i rozejrzałam się wkoło.
- Tak.
Zachichotał.
- To wszystko? Zwykłe "tak"?
- Czy mam paść ci do stóp, książę, i dziękować uniżenie za przywiezienie mnie tutaj?
- Ach, suriel nie powiedział ci nic ważnego, prawda?
Jego uśmiech obudził we mnie uśpioną dotąd śmiałość.
- Powiedział też, że lubisz być szczotkowany, a jeśli będę sprytna, to wytresuję cię, karmiąc smakołykami.
Tamlin odchylił głowę do tyłu i wybuchnął głośnym śmiechem. Wbrew sobie również się lekko roześmiałam.
- Niech skonam! - zawołał siedzący za mną Lucien. - Feyro, ty zażartowałaś.”


            Za możliwość przeczytania tej książki, dziękuję wydawnictwu Uroboros.

Szklany tron - Sarah J. Maas

10 | Skomentuj


Tyle książek i ani jednego człowieka,który by po nie sięgnął!

            Dawno nie miałam tak, że po skończonej książce siedziałam na łóżku i myślałam, co począć z życiem, nie mając w pobliżu kolejnego tomu serii. W głowie pojawiło się miliard pytań, serce biło jak oszalałe, a na twarzy wymalowany miałam całkowity szok. Wiedziałam, że to będzie dobra pozycja, z każdej strony bombardowały mnie informacje, to książka jak najbardziej godna uwagi i powinnam jak najszybciej poznać tę historię. Dlaczego tak długo odwlekałam ten moment? Sama nie wiem.

            „Szklany tron”. Och, ile bym oddała, aby jeszcze raz zatracić się w tej historii, pomimo, że skończyłam ją dopiero kilka godzin temu. Dlaczego? Ponieważ ta historia jest ponadczasowa, a świat stworzony przez Sarah J. Maas zachwycił mnie dogłębnie. Bohaterowie są barwni, do końca nie mamy pojęcia, co siedzi im w głowie. Nie można zarzucić Maas, że stworzyła trudny świat, w którym czytelnik się gubi, wszystko jest jasne i klarowne, dzięki temu wnikamy w fabułę i stajemy się jego częścią. Częścią czegoś cudownego.

            Poznajemy główną bohaterkę, w trudnym momencie jej życia, Celaena, trafiła parę miesięcy wcześniej do straszliwego miejsca, które powoli ją wyniszcza, jej organizm, ale także psychikę. Skazana na dożywocie w kopalni soli, musi radzić sobie z ciężka pracą oraz konsekwencjami swoich poczynań i nienawiścią strażników. Jest Zabójczynią, płatnym mordercą, który nie boi się stanąć oko w oko ze śmiercią.

Mam mózg po to,aby osądzać i budować opinie.

            Niespodziewanie do więzienia przybywa Dorian, książę z krwi i kości. Przystojny szlachcic, chce wystawić Celaenę w turnieju o tytuł królewskiego zabójcy. Dziewczyna nie ma nic do stracenia. Negocjuje z Dorianem warunki ich umowy, po czterech latach służby odzyska wolność, ale najpierw musi zwyciężyć w turnieju i stawić czoła trudnym przeciwnikom.  Rozpoczyna szkolenie z królewskim żołnierzem, Chaolem.

            Ważną role dla powieści są książki, dlatego bohaterka jest mi jeszcze bardziej bliska. Posiada wady i zalety, które często się zazębiają powodując mieszankę wybuchową. Nie zabrakło silnych męskich charakterów, które nadają „rozrywki” całej opowieści.

            Osobiście upodobałam sobie Doriana i oczywiście zakończenie złamało moje serce. Jest to postać tajemnicza, jego motywy nie są do końca jasne. Na szczęście dziewczyny zdradziły mi, że nie muszę się martwić, ponieważ w kolejnych częściach młody następca tronu dalej będzie się pojawiać.

-Czujesz się samotna?
-Samotna? (...) Nie. Potrafię dać sobie radę sama, o ile mam co czytać.

            Nie mogę doczekać kolejnego tomu, ponieważ ostatnie strony książki buchają tajemniczością. Chcemy poznać kolejne przygody Celaeny, Doriana i Choala. Co przyniesie im „Królowa w mroku”?


Za możliwość przeczytania „Szklanego tronu” dziękuję Wydawnictwu Urobos.

Chłopak, który chciał zacząć od nowa - Kirsty Moseley

4 | Skomentuj

            „Chłopak, który chciał zacząć od nowa” to moje drugie spotkanie z Kirsty Moseley i muszę przyznać, że pomimo iż, jest to typowa młodzieżówka, podobała mi się. Łatwy język, ciekawa fabuła, zwroty akcji i zakończenie, po którym nie umiałam się pozbierać, to tylko kilka jej plusów.

            Nie jest typem dziewczyny, która idzie do klubu, aby poznać faceta. Nie bawią ją przygody na jedną noc. Ellie dokładnie wie, czego oczekuje od związku i jest całkowicie świadoma, że ta noc to tylko jednorazowy wyskok, aby pozbierać złamane serce po ciężkim zerwaniu. Za namową przyjaciółki, ma zamiar dobrze się bawić. A co się stanie jeżeli za chwilę pozna mężczyznę, który zmieni jej życie?

            Jamie właśnie opuścił więzienie, jego kryminalna przeszłość niestety bardzo szybko o sobie przypomina. Nie może z nią zerwać, musi wziąć sprawy w swoje ręce, kiedy dowiaduje się, że matka wpakowała się w kolejne kłopoty. Czy Ellie pomoże mu zerwać z mroczną stroną?
- Zwykle w tym momencie mężczyzna całuje kobietę - zażartowała. Przyciągnęła mnie do siebie. - Myślałam, że lubisz takie sentymentalne sceny.”

            „Chłopak, który chciał zacząć od nowa” to lekka powieść, dzięki której można zapomnieć o złym dniu, problemach. Główni bohaterzy są niezwykli, a ich relacja i rodząca się miłość ujęła moje serce. Kiedy przeczytałam ostatnią stronę, na mojej twarzy malował się całkowity szok, nie umiałam pojąć, dlaczego ta historia tak się skończyła.

            Urzeka mnie prostota w twórczości Kirsty Moseley. Nieprzesadzone dialogi, jasne opisy i fabuła, która nie męczy. Nie rozumiem negatywnych opinii, ponieważ trudno oczekiwać po młodzieżówce wiele. Odnalazłam w niej wszystko, czego chciałam.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu HarperCollins.

#bookstagramtopasja, czyli akcja na miarę Instagrama!

14 | Skomentuj

            Bookstagram to fantastyczne miejsce. Dzielenie się swoją pasją, budowanie interakcji, stały kontakt z wieloma osobami, które rozumieją zamiłowanie do książek to coś niezwykłego. Gdzie indziej dzieją się takie cudowne rzeczy? Nigdzie.

            Długo zastanawiałam się, co napisać we wstępie, w jaki sposób powinnam Was powitać oraz zachęcić do akcji. Chciałabym, aby o inicjatywie #bookstagramtopasja usłyszeli wszyscy w Internecie, ponieważ to nie tylko hasztag, który możecie dodawać pod zdjęciami na Instagramie, ale także poparcie czegoś szczególnego. Mam wrażenie i nie jestem w tym odczuciu odosobniona, że bookstagram się zmienia, ewoluuje. Ilość obserwatorów i serduszek pod postami nie jest ważna. Oczywiście, że bardzo cieszą, ale liczy się zamiłowanie do książek, to Nas wszystkich łączy.

            Czym jest bookstagram? Zapytam ambasadorski akcji.

            „Bookstagram jest dla mnie wyzwaniem - zrobienie odpowiedniego zdjęcia wymaga czasu, skupienia, czasem poświęceń i ogromnych pokładów cierpliwości. Bookstagram to pasja, nieustanna chęć eksperymentowania, odkrywania nowych możliwości, nierzadko rozwój osobisty, ale i swoista terapia, która - choć na chwilę - pozwala zapomnieć o troskach. Bookstagram to sposób wyrażania siebie, to motywacja, inspiracja, wytrwałość, ale przede wszystkim to ludzie – ich emocje, uczucia i niezapomniane chwile.”

            Ewa, www.bookmoment.pl

„Będąc dzieckiem nigdy nie marzyłam o koronie, czy tytule księżniczki. Zawsze na przekór wszystkim chciałam zostać superbohaterem, który ratowałby ludzi i strzegł ich świata. Teraz, może nie posiadam nadzwyczajnych umiejętności, nie dysponuję żadnymi niezwykłymi mocami i już na pewno nie strzegę świata, ale mam wrażenie, że może dla niektórych jestem jak superbohater. A w szczególności dla tych kilku osób, które są moją definicją bookstagrama.

Pojawiłam się znikąd, nikt mnie nie znał, nikt mi nie ufał, ale miałam jeden cel. Ochronić ludzi przed złym imperatorem – fatalną książką. Działałam powoli, z ukrycia, by nikt z mnie nie rozpoznał (w końcu jestem prawie jak superbohater, nie mogę ujawniać swojej tożsamości). Zaczynałam od zdjęć, którymi roztaczałam tarczę nad ludźmi, którymi miałam ich zachęcić do czytania i nieświadomej ochrony przed klumpami. Później przeszłam do #nierecenzji – mojej tajnej broni i zarazem znaku rozpoznawczego, czarowałam tak swoich czytelników, by odepchnąć od nich natrętne myśli, które namawiały ich do sięgnięcia po słabe książki.

I tak początkowa zabawa ze zdjęciami, przerodziła się w moją misję, która napędzana jest jednym: pasją do książek.

Bo bookstagram to przede wszystkim moje miejsce, gdzie mogę być tym, kim chcę, gdzie mogę pokazać się z innej strony i gdzie mogę spełniać swoją szaloną misję.

Bo bookstagram to miejsce, gdzie spotkałam osoby, które podzielają moje zdanie. Które ocierają moje wirtualne łzy po skończonej książce i podnoszą na duchu. Które polecają mi kolejne powieści, bym nigdy nie zapomniała, dlaczego tak bardzo kocham czytać. I które widzą we mnie właśnie taką małą bohaterkę i które wspierają mnie w promowaniu niedocenianych powieści.

Bo bookstagram to nie miejsce, na idealne profile z tysiącami pseudo obserwujących, to miejsce, w którym się liczymy! My, prawdziwi ludzie z krwi i kości. Tutaj każdy ma prawo do swojego zdania, a opinia na temat danej książki jest cenniejsza niż złoto. Tutaj każdy może się rozwijać, zmieniać i sięgać gwiazd, bo zawsze znajdzie się osoba, która poda pomocną dłoń i poprowadzi do marzeń.

Bookstagram to pasja, która ma łączyć, a nie dzielić ludzi i ja podejmuję się kolejnej misji. Chcę Wam pokazać, że możecie porzucić koncepcję idealnych kont, zrezygnować z tych białych pól, które swoja drogą tak wszystkich irytują. Bo liczycie się Wy i Wasze opinie, a nie to, czy zdjęcia do siebie pasują. Nasze zdania na temat książek nas łączą, a nie fotografie.

Chcę Wam pokazać, że nie musicie się promować w każdym możliwym miejscu, przez komentarze, czy przez s4s, bo my, Ci, którzy tworzą bookstagram Was widzimy. Zawsze Was widzimy, kibicujemy Waszemu rozwojowi i czekamy na odpowiedni moment.

W tej drodze o „sławę”, o współpracę i uznanie nie zapominajcie, od czego każdy z nas zaczynał. Co było korzeniami i motywacją do działania, bo gdyby nie to, to nigdy nie bylibyście tutaj. Bo to książki, miłość do nich i chęć zarażania innych właśnie taką formą miłości jest kwintesencją bookstagrama.”


„Kinga zadała mi bardzo ważne pytanie, nad którym tak naprawdę każdy z nas powinien się zastanowić, a mianowicie "Czym jest dla mnie bookstagram?".  Dla mnie bookstagram jest magicznym miejscem w którym mogę być sobą, w którym mogę rozmawiać o książkach ile zechcę i dzielić się swoja pasją z innymi. To także miejsce, które umożliwia mi poznawanie ludzi z podobnymi zainteresowaniami jak ja, co daje mi mnóstwo radości.

Niestety ostatnio zauważyłam, że dla niektórych to miejsce stało się jednym wielkim wyścigiem szczurów. Przypominam jednak, że bookstagram to nie liczba obserwujących i ilość serduszek pod zdjęciami. Poza tym z daleka widać kto prowadzi swój profil z pasji, a kto tylko dla profitów jakie umożliwia. Każdy z nas musi zadać sobie pytanie, czy jeśli NIE istniałaby opcja współpracy z wydawnictwami to czy nadal regularnie i tak żarliwie publikowalibyśmy swoje zdjęcia i posty?  

Udzielam się na bookstagramie regularnie od prawie 1,5 roku. Na początku nawet nie przyszło mi do głowy, że dzięki prowadzeniu profilu skupionego na książkach istnieje jakakolwiek możliwość nawiązania współpracy recenzenckiej z wydawnictwami. Wszystko przyszło dopiero z czasem, ale czy współprace i dostawanie książek "za darmo" są w tym wszystkim najważniejsze? Nie wydaje mi się, więc nie dajmy się zwariować. Tutaj liczy się przede wszystkim miłość do książek, zaangażowanie, zarażanie swoją pasją innych, szerzenie czytelnictwa w Polsce i możliwość rozwoju.

Oczywiście nie wrzucam wszystkich do jednego wora, bo jest mnóstwo osób, które dużo czytają i które dzielą się tym ze swoimi obserwatorami, a z nikim nie współpracują i dla mnie takie osoby są zdecydowanie bardziej autentyczne. Każdy z nas jest inny i dąży do czegoś innego, ale warto pamiętać, aby być w tym szczerym przede wszystkim z samym sobą.”


„Kinia zapytała, czym jest dla mnie bookstagram. Konto na instagramie założyłam około 2 lata temu, jednak nie mogłam znaleźć swojej "drogi". Książki pojawiały się u mnie najczęściej, ale zbierały najmniej serduszek, uznałam zatem, że dla mugoli są po prostu zbyt mało interesujące... Wtedy przypadkowo natrafiłam na profil @marika_reads, potem @maw_reads i przepadłam. Odkryłam, że są ludzie, którzy kochają książki tak samo jak ja i swoją miłością chcą się dzielić z innymi.

Nareszcie znalazłam miejsce w internecie wprost stworzone dla mnie. Bookstagram to przede wszystkim grupa świrów takich samych jak ja - jesteśmy w stanie wydać ostatnie pieniądze na nową książkę, mimo że 50 nieprzeczytanych czeka na swoją kolej. Wzajemnie inspirujemy się do czytania świetnych lektur, dzielimy się swoimi wrażeniami, przeżywamy te historie razem.

Bookstagram to miejsce, które motywuje mnie do czytania jak najwięcej, pozwala mi odkrywać nieznane sobie tytuły, ale również inspirować innych, dzielić się swoją pasją. To zdecydowanie moje ulubione miejsce w sieci. #bookstagramtopasja”