Dziewczyna z dzielnicy cudów - Aneta Jadowska

0 | Skomentuj

„-Przypomnij mi, co my tu właściwie robimy?
-To proste. Zbieramy Twoje własne wspomnienia.”

Dziewczyna z dzielnicy cudów to coś, czego się nie spodziewałam. Dawno nie czytałam fantastyki i dzięki Anecie Jadowskiej powróciłam do czasów, gdy byłam nastolatką. To właśnie wtedy noce spędzałam na czytaniu opowieści o wampirach, wilkołakach, potężnych mocach i silnych bohaterkach, uzbrojonych w pistolety, kusze, miecze. Całkowicie zapomniałam ile wrażeń może przynieść fantastyka. Nie mogłam się oderwać i porzuciłam wszystko dla Nikity, dziewczyny z Dzielnicy Cudów.

Autorka zabiera nas w wielowarstwowy, bogaty świat, wykreowany przez swoją wyobraźnię. Alternatywne miasto, które znamy z autopsji, mieszkamy w nim, oglądamy na filmach, wiemy o nim wszystko, staje się planem akcji historii, która porwała miłośników fantastyki w Polsce.

            Istnieją dwa brzegi Wisły, Wars i Sawa, co je łączy? Niebezpieczeństwo, które czyha na każdym rogu oraz ulice wypełnione tajemnicami po brzegi. Szemrane towarzystwo nigdy Ci nie pomoże, ale możesz być pewny, że zaszkodzi, w odpowiednim momencie wbijając nóż w plecy lub swoje kły, pazury. Zawsze istnieje ryzyko, że ktoś zapłacił więcej za Twoje życie niż ty sam. Twoi przyjaciele, w każdej chwili mogą stać się wrogami, a matka władcą absolutnym bez skrupułów. W tym całym bagnie jest Nikita, tak samo groźna i zabójcza jak ulice miasta. Nie każda osoba potrafi zabić bliskiego, który właśnie zamienił się w potwora i próbuje rozszarpać Ci gardło.

            Płatnym mordercą nie może zostać każdy. Liczy się charakter, brak uczuć, strachu, wyrzutów sumienia, ponad przeciętna inteligencja, sprawność fizyczna. Wszystkie te cechy posiada Nikita, główna bohaterka pierwszej części serii. Zabija na zlecenie, nie tylko ludzi, ale także potwory, które na zgubę śmiertelników krążą po mieście. Ma swoje tajemnice, nie otwiera się przed każdym. Działa w pojedynkę z własnego wyboru, ale także wygody. Jej partnerzy zawsze kończyli źle, a plotki na ten temat wystarczająco odstraszają potencjalnych współpracowników, co bardzo jej odpowiada. Do czasu, kiedy Matka Przełożona decyduje się przydzielić jej „Pomoc”.

„Nagle dotarło do mnie, dlaczego znalazł drogę na skróty do mojego serca – to przez tę prostolinijność, usztywniającą mu kręgosłup w kwestiach, w których elastyczność oznacza złamanie czyjegoś zaufania.”

            Niespodziewanie w Dzielnicy Cudów zostaje porwana Zelda, która jest jedną z piosenkarek renomowanego klubu Pozytywka. Nikita zabiera się do pracy, chce jak najszybciej odnaleźć kobietę, wiedząc, że w domu czeka na nią mała dziewczynka, Alicja. Priorytetem staje się odnalezienie znajomej całej i zdrowej. Jest świadoma, że liczy się każda minuta, ponieważ z każdą kolejną upływającą godziną maleje nadzieja na odnalezienie kobiety żywej. Dzięki sprytowi oraz odpowiedniej sumce pieniędzy trafia na odpowiedni trop, a pomocnik, którego z góry zaliczyła do straconych, staje na wysokości zadania. Czy Nikita zdąży na czas, aby uratować kobietę? A może to dopiero początek problemów, które na nią czekają…

            Dziewczyna z dzielnicy cudów to bogata opowieść, stworzona na barwnym, czasem przerażającym fundamencie. Nietuzinkowi bohaterowie, pełni tajemnic, sprawiają, że pochłaniamy każdą stronę. Chcemy znaleźć odpowiedź na nurtujące nas pytania. Ważną część powieści stanowi przeszłość, która nie jest podana czytelnikowi na tacy. Czekamy w napięciu na ciąg dalszy. Pragniemy poznać skutki sekretów, które ze sobą niosą. Aneta Jadowska, profesjonalistka w każdym calu, zaserwowała nam na deser kawał dobrego fantasy, który skonsumowałam w mgnieniu oka. Skradła moje serce. Nie żałowałam ani strony, minuty spędzonej czytając tę pozycję. Z niecierpliwością czekam na dzień, kiedy kurier przyniesie, w odległej przyszłości, drugi tom serii o Nikicie. Każdy miłośnik powieści fantasy nie powinien jej przegapić, tym bardziej, że wyszła spod pióra polskiego autora, po raz kolejny udowadniając, że mamy w swoim kraju znakomitych pisarzy.

            Autor: Aneta Jadowska
            Tytuł: Dziewczyna z dzielnicy cudów
            Wydawnictwo: Sine Qua Non

Lion. Droga do domu - Saroo Brierley

1 | Skomentuj


„Gdy udaje się człowiekowi wyjść cało z opresji, uczy się ufać instynktowi.”

Czasem wydaje mi się, że jestem szczęściarą, której zdarza się po prostu za dużo narzekać na los. Żyję w cywilizowanym kraju, nie muszę martwić się, że nie stać mnie na studia, dzięki czemu kształcę się w kierunku, który mnie interesuje. Mam co jeść, a pieniądze mogę wydawać na kolejne stosy książek. Mieszkam w centrum dużego miasta, rano wita mnie wschód słońca, który wpada nieśmiało przez duże okno, za to wieczorem podziwiam magiczną panoramę i migoczące, nocne życie. Na co dzień nie myślę, o tym, że gdzieś daleko, na innym kontynencie tysiące dzieci umierają z głodu, śpią na ulicach, gdzie wciąż czyha na nich niebezpieczeństwo, brudne, chore, zdane tylko na siebie walczą o przetrwanie.

Saroo Brierley to autor wzruszającej książki, której sam jest bohaterem. To jego życie napisało powieść, przez którą nie mogłam spać i z niecierpliwością czekałam na chwilę, gdy słowa przeniosą mnie do jego trudnego i przerażającego świata. Lion. Droga do domu to biografia, ale przede wszystkim opowieść o nadziei chłopca, który utracił rodzinę i swoją tożsamość.

Kiedy na peronie w dużym mieście wsiada do pociągu, który jedzie w nieznane, nie jest świadomy tarapatów, w jakie się pakuje, ponieważ zmęczony po trudnej nocy zasypia. Jego życie diametralnie się zmienia. W Kalkucie czeka na niego tylko samotność oraz strach przed nieznanym. Wcześniej pięcioletni Saroo ma trójkę rodzeństwa oraz jednego rodzica. Zajmuje się młodszą siostrą, kiedy samotna matka oraz starsi bracia „zdobywają” jedzenie. Głód nie jest mu nieznany, ponieważ towarzyszył mu od małego. Trudna sytuacja jego rodziny wynikała z odejścia ojca. W dużym mieście musi liczyć tylko na siebie.

Saroo Brierley opowiada swoje życie, otwiera serce przed czytelnikiem, czujemy z nim więź. Poznajemy każdy szczegół, jakby ta historia była spowiedzią, a my stajemy się jej powiernikami. Odbiorca staje się bliskim przyjacielem, który zawsze wysłucha. Niektóre przygody nas przerażają i nie potrafimy uwierzyć, że takie rzeczy mogły przytrafić się małemu chłopcu.

„(…) porusza mnie świadomość, że dzieląc się swoimi doświadczeniami, mogę pomóc innym odzyskać nadzieję.”

Po wielu miesiącach coś się zmienia, trafia na serdecznych ludzi, którzy wyciągają pomocną dłoń. Pomimo obaw związanych z przeszłością, zaufał obcym. Uratowali mu życie. Podarowali mu czystą kartę, dzięki której mógł poznać miłość, szczęście i bezinteresowną troskę. Wiele lat później odnajduje matkę oraz rodzeństwo.

Lion. Droga do domu to niesamowita opowieść. Realistyczna, wzruszająca. Wylałam morze łez, kiedy Saroo staje przed domem, który widział ostatni raz tak dawno temu oraz poznaje na nowo rodzinę, którą utracił. Książka uczy pokory, ponieważ niedoceniamy tego co mamy, kiedy niektórzy nie mają nic. Podziwiamy cierpliwość bohatera, gdy opowiada o żmudnych poszukiwaniach. Nie poddał się, w momencie kiedy inni by tak uczynili. Taka postawa jest godna szacunku.

Mnie zachwyciły emocje. Przeżywałam razem z bohaterem każdą chwilę, przygodę. Lion. Droga do domu to najlepszy pomysł na prezent. Już 2 grudnia w kinach pojawi się ekranizacja na podstawie życia Saroo. W filmie zagrali Dev Patel, Rooney Mara, David Wenham oraz Nicole Kidman. Mam nadzieję, że będzie tak dobry jak książka.

Autor: Saroo Brierley
Tytuł: Lion. Droga do domu
Wydawnictwo: Znak

Córka handlarza jedwabiem - Dinah Jefferies

0 | Skomentuj

Córka handlarza jedwabiem to pierwsza książka autorstwa Dinah Jefferies, którą przeczytałam i miło mnie zaskoczyła. Wcześniej słyszałam dużo pozytywnych komentarzy na temat Żony plantatora herbaty, niestety nie miałam przyjemności jej przeczytać, więc z ciekawością i wielką chęcią sięgnęłam po najnowszą historię Dinah.

Dinah Jefferies to brytyjska pisarka, swoje pierwsze lata życia spędziła na Malajach, później wraz z rodzicami, wyprowadziła się do Anglii. Na swoim koncie ma trzy powieści, dwie zostały przetłumaczone na język polski. Żona plantatora herbaty przez wiele tygodni nie schodziła z list najczęściej kupowanych książek, przez co bardzo szybko stała się bestsellerem. Wykładała na Dartington Hall School, skończyła Birmingham Collage of Arts oraz literaturę angielską na University of Ulsten. Ma syna i córkę. Jak sama pisze, kocha podróże. Dzięki temu, może poznawać świat oraz zbierać inspiracje do książek. Tak właśnie powstała piękna historia, którą zapisała na kartach papieru.

Przenosimy się do Wietnamu. Maj, 1952 rok. Fabuła jest zbudowana na historycznym fundamencie francuskich Indochin. Wojna zbliża się wielkimi krokami. Wietnamczycy walczą o niepodległość. Chcą odzyskać swój kraj. Społeczność dzieli się na dwa obozy, wiele osób ucieka z kraju. Jednocześnie powstają rebelianckie ugrupowania, które sprzeciwiają się ówczesnej władzy. Francuzi są zagrożeni.

Na dworze jest parno, ubrania kleją się do spoconego ciała. Wita nas zwykły dzień, ale czy na pewno? Nicole Duvan kończy swoje osiemnaste urodziny. Dla młodej pół Francuski, pół Wietnamki to wyjątkowy dzień, nie tylko z powodu osiągnięcia wieku pełnoletniości. Na balu zorganizowanym na jej cześć, poznaje Marka, przystojnego Amerykanina. Jego niebieskie oczy hipnotyzują, a kobieta bardzo szybko poddaje się temu urokowi. Odnajdują wspólny język i dobrze bawią się w swoim towarzystwie. Sielanka trwa, niestety nie na długo.

 Parę dni później ojciec Nicole informuje ją o planach, które mają bardzo duży wpływ na przyszłość bohaterki oraz jej starszej siostry. Dom towarowy Maison Duval zostaje przekazany pod skrzydła Sylvie, kiedy ojciec rozpoczyna pracę u gubernatora. Marzenie Nicole o zarządzaniu rodzinną firmą legło w gruzach, a w ramach rekompensaty otrzymuje mały butik w ubogiej, wietnamskiej części miasta. Mimo niechęci do sklepu, osiemnastolatka postanawia udowodnić ojcu, że poradzi sobie z rozkręceniem własnej działalności, dzięki czemu może zasłużyć na jego zaufanie. Otwierając butik w Hanoi, nie spodziewała się, że na swojej drodze spotka wiele serdecznych ludzi, ale także młodego Wietnamczyka, który bardzo namiesza w jej życiu.

Rozdarta pomiędzy dwoma kulturami, Nicole nie potrafi zdecydować, po której stronie ma stanąć podczas zbliżającej się wojny. Nie pomaga jej w tym także uroda, którą odziedziczyła po nieżyjącej matce, Wietnamce. Zawsze zazdrościła Sylvie – szczupłego ciała, wyeksponowanych kości policzkowych oraz gracji, którą miała po ojcu, rodowitym Francuzie. Dlatego zawsze czuła się gorsza, żyła wciąż w cieniu starszej o pięć lat siostry, która na każdym kroku podkreślała, że jest mądrzejsza, ambitniejsza i dostanie wszystko. Nawet mężczyznę, w którym skrycie podkochuje się główna bohaterka.

Córka handlarza jedwabiem to książka wielowątkowa i trudno przypiąć jej jedną etykietę. Dinah Jefferies postawiła na trudny zabieg, ukazała nam świat romansu połączony z dającą do myślenia historią, której nie znamy. Pojawia się wątek zazdrości, siostrzanego sporu, przyjaźni, rodzinnych tajemnic, morderstwa, ucieczki z Hanoi oraz szukania własnej drogi. Nicole przeżywa wewnętrzne rozterki. Niedoceniana przez ojca, zdradzona przez siostrę, nieszczęśliwie zakochana, popełnia błędy, które mają ogromne konsekwencje. Czy da się je naprawić?

Brytyjska autorka sprawnie przenosi nas na różne płaszczyzny historii, a przepiękne opisy przyrody, budynków oraz miejsc, zachęcają, aby zamknąć oczy i przenieść się w inny świat. Powieść cały czas nas zaskakuje. Nie potrafimy przewidzieć, co stanie się za moment. Przez chwilę bałam się, że będzie wszystkiego „za wiele” i opowieść stanie się nierealistyczna, lecz szybko odrzuciłam tego typu obawy. Pochłonęłam książkę, z zapartym tchem czekając, co przyniesie kolejna strona. Byłam zachwycona zakończeniem, którego się nie spodziewałam, biorąc do ręki Córkę handlarza jedwabiem. Polecam ją każdemu, warto poświęcić jej czas.

Autor: Dinah Jefferies
Tytuł: Córka handlarza jedwabiem
Wydawnictwo: HarperCollins

[Przedpremierowo] Zapomniane dzieje - Mateusz Żygadło

0 | Skomentuj

            Zapomniane dzieje to opowieść o młodych ludziach, których życie jest niezwykłe i zapiera dech w piersi. Kto nie chciałby zamiast zajęć, skakać ze spadochronu lub brać udział w wyścigach samochodowych? Bo ja na pewno zamieniłabym uczelnianą ławkę, choć na jeden dzień, aby przenieść się do magicznego świata i poczuć urok szkoły Denedrum.

            Mateusz Żygadło jest studentem psychologii w Krakowie. Od wczesnych lat dzieciństwa interesował się fantastyką, nie tylko tą zagraniczną. Jak sam mówi, docenia także polskich znakomitych autorów. Z jego zamiłowania wykwitła książka, którą właśnie trzymam w dłoniach. Zapomniane dzieje to jego pisarski debiut, marzenie, które chciał za wszelką cenę spełnić i mu się udało. Bierze udział w różnych konwentach fanów fantasy, gdzie intensywnie się udziela. Zawsze chciał wkraść się w ten świat i zostać w nim na dłużej.

            Jamesa obudziły ptaki. Nie było w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że następnego dnia miał rozpocząć nowy etap w swoim życiu. Zacząć naukę w nowej szkole, zamieszkać w akademiku, z dala od rodziców i świata, w którym był niewidzialny. To właśnie ten nowy początek całkowicie zmieni młodego mężczyznę. Co los przygotował dla niego? Czy jego życie zmieni się na lepsze? Czy znajdzie dziewczynę, stanie się bardziej towarzyski, na czym mu zależało? Kim jest ostatni z żyjących wielkiego rodu Martoldeville i kim są Atofeni?

            Powieść posiada wszystkie cechy literatury młodzieżowej. Pełna tajemnic, zagadek, sekretów, opowieść o relacjach młodych ludzi. O hierarchii wielkich rodów, władców i zagrożeń jakie na nich czyhają. Pełna szacunku do osób starszych, profesorów i mistrzów, którzy szkolą adeptów magii. Zaskakująca jest miłość do nauki, uczniowie tej wyjątkowej szkoły sami chcą poszerzać cały czas swoją wiedzę, posiąść jej jak najwięcej, wiedząc, że tylko dzięki temu staną się potężniejsi. Ważną częścią jest również rywalizacja, tych dobrych i złych, ale także młodych dam o serce niezwykle przystojnego mężczyzny. Kogo wybierze i czy ten wybór będzie słuszny?

            Zapomniane dzieje to lekka książka, którą przeczytałam w kilka dni. Mnie osobiście zauroczyła Bler. Uwielbiam jej charakter i sposób bycia, od samego początku skradła moje serce i zostałam jej wielką fanką. Kibicowałam jej na każdym kroku i popierałam czasem szalone decyzje. Nie będę zdradzać, kim dokładnie jest, jaką funkcję pełni w Denedrum, ponieważ musi być to niespodzianka dla osób, które sięgną po tą powieść, ale mogę przysiąc, że polubicie ją tak samo mocno jak ja. Ciekawe jest zakończenie i będę czekać na premierę tomu drugiego. Mam nadzieję, że będzie w nim jeszcze więcej zagadek, z którymi trudzić się będą bohaterowie.

            Debiut Mateusza Żygadło jest zaskakujący i bardzo dobry. Jestem pod wrażeniem jego talentu pisarskiego. Stworzył ciekawy świat pełen napięcia i tajemnic, który wciąga czytelnika. Zapomniane dzieje to kawał dobrego fantasy.


            Autor: Mateusz Żygadło
            Tytuł: Zapomniane dzieje
            Wydawnictwo: Novae Res

Przerwane życie - Bożena Helena Mazur-Nowak

1 | Skomentuj


„wypłakane łzy ustępują miejsca niewypłakanym”

Przerwane życie to zbiór poruszających opowiadań, które na długo zapadają w pamięci czytelnika. Krótkie historie zabierają nas w trudny świat, gdzie spotykamy śmierć, cierpienie, niewyjaśnione, nieszczęśliwe zakończenia.

            Bożena Helena Mazur-Nowak to poetka i pisarka, która swoje dzieła tworzy w Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka od 2004 roku. Tworzy i tłumaczy swoje działa na język angielski. Jest członkiem wielu stowarzyszeń zrzeszających autorów na całym świecie. Wydała sześć tomików wierszy (cztery w języku polskim, dwa w angielskim) oraz dwa zbiory opowiadań.

            Bohaterkami jej opowiadań są kobiety. Annę, Agatę, Edytę, Emilkę, Hannę, Irenę, Izabelę, Jankę, Wandę łączy miłość do bliskich, ale także szybka śmierć, która staje tak nagle na ich drodze. Nikt się jej nie spodziewał, lecz przyszła. Jedne dopiero znalazły miłość, kolejne chciały od życia coś więcej, myślały, że odnajdą lepsze życie w innym kraju, następne zachorowały niespodziewanie na nieuleczalne choroby.

Od pierwszych stron Przerwane życie staje się nam bliskie, każde słowo jest wysmakowane, wywarzone, nie ma w nich przesady. Bohaterki są bardzo naturalne, a ich uczucia, rozterki – realne, dzięki czemu wtapiamy się w opowiadania i żyjemy razem z nimi. Styl autorki jest prosty, co sprawia, że historie bohaterek stają się refleksyjną opowieścią osoby, która nas otacza. Znamy ją dobrze, jest to nasza koleżanka, przyjaciółka, dobra znajoma. Przy kawie, pod kocem, poznajemy intymne sekrety i najskrytsze tajemnice.

Dzięki tym szczególnym bohaterkom możemy zastanowić się nad własnym życiem, wyciągnąć wnioski, przeżyć katharsis. Jest to niesamowicie poruszająca książka. Wyciska łzy, ale daje także nadzieję. Czasem w pędzie dnia codziennego zapominamy o czerpaniu z naszego życia radości. Ciągle narzekamy, nie doceniając tego, co los nam dał, tych pozytywnych i szczęśliwych chwil. Nie wierzę, że przytrafiają się nam tylko złe momenty.

 Przerwane życie porywa nas w inny świat, gdzie nie będzie ciągu dalszego, więc zastanówmy się nad sobą. To refleksyjne opowieści, o życiu, które może nas spotkać, może nie w naszym własnym życiu, ale osób nam bliskich.


Polecam tę książkę, tym którzy potrzebują zatracić się w wiarygodnym świecie bez upiększeń. Bożena Helena Mazur-Nowak jest mistrzynią prostoty, która wzrusza.

Autor: Bożena Helena Mazur-Nowak
Tytuł: Przerwane życie
Wydawnictwo: Novae Res

Jeszcze jeden oddech - Paul Kalanithi

0 | Skomentuj


„- Czy możesz swobodnie oddychać, kiedy trzymam głowę na twojej piersi?
- Tylko tak potrafię oddychać.”

            Dwukrotnie odkładałam książkę, kiedy zmierzałam do końca i pozostawało coraz mniej kartek papieru. Powodem nie było zniechęcenie, nudna fabuła, lecz łzy, które toczyły się po moich policzkach, a szloch przybierał na sile i stawał się coraz głośniejszy. Odłożyłam, by po krótkim spacerze wrócić do Paula i razem z nim przeżywać jego krótkie życie. Każdy kto sięga po tę książkę jest świadomy zakończenia – trudnego, poruszającego momentu nawet dla osoby, która zna śmierć od podszewki. On nie raz był jej świadkiem, lecz tym razem ta szczególna osoba stała się jej towarzyszem, gdy kres życia stawał się coraz bliższy. Paul Kalanithi był świadomym kompanem śmierci w szpitalnym łóżku. Spodziewał się jej i pogodził z nią już dużo wcześniej.

            Jeszcze jeden oddech to szczególnego rodzaju autobiografia opisująca walkę człowieka z życiem, słabościami, karierą, edukacją. Paul bardzo długo nie wiedział, czym chce się zajmować. Był absolwentem literatury angielskiej i nauk biologicznych Uniwersytetu Stanforda, filozofii, historii nauk i medycyny Uniwersytetu Cambridge oraz szkoły medycznej Yale, którą ukończył z wyróżnieniem. To pokazuje jaki był uzdolniony i wszechstronny. Z takim samym zamiłowaniem kochał literaturę i medycynę, choć postawił tą drugą na pierwszym miejscu, nigdy nie zapomniał swojej miłości, od której zaczynał dorosłe życie studenta. Piął się powoli po drabinie kariery. Stawał się coraz lepszym neurochirurgiem, ponieważ mózg zawsze go pasjonował.

            Paul Kalanithi zabiera nas w sentymentalną podróż ku teraźniejszości. Chce nam pokazać, co sprawiło, że stał się tym, kim jest w trakcie pisania książki. Próbuje odpowiedzieć na nurtujące go całe życie pytania, niektóre zostają bez odpowiedzi. Opowiada o swoich pacjentach, współpracownikach, przełożonych, dzięki czemu możemy zrozumieć, czym się kierował pisząc książkę, którą teraz trzymamy w rękach. Jest to książka, która ma nas nauczyć pogodzenia się z losem, dająca nadzieję w chwili odchodzenia ze świata żywych w zgodzie z samym sobą.

            Kiedy zaczyna Ciebie coś boleć, idziesz do lekarza, on zleca badania. Co jeżeli to lekarz zaczyna gorzej się czuć? Bagatelizuje sprawę, zwalając na wyczerpującą pracę, długie nocne dyżury, godziny spędzone na sali operacyjnej. Dopiero w kulminacyjnym momencie, kiedy ból staje się nieznośny, zamienia biały kitel na strój codzienny i robi badania. Rentgen. Diagnoza. IV stadium raka płuc. Wizyta u specjalisty, koleżanki z pracy, którą często mija na szpitalnym korytarzu i staje się pacjentem.

Paul miał bezpośredni kontakt ze śmiercią, ponieważ poświęcił swoje życie, aby ją badać, walczyć z nią i akceptować. Był świadkiem przypadków, kiedy śmierć była lepszym rozwiązaniem niż ciągłe cierpienie pacjenta podłączonego do medycznej aparatury. Czasem musiał pogodzić się ze stratą, którą niosła śmierć. A co w przypadku kiedy stratą miało być jego własne życie? Co człowiek powinien zrobić z ostatnimi dniami życia, kiedy do drzwi puka już kostucha? Czym powinien się zająć? Z kim pożegnać? Komu podziękować za życie, które już przeżył?

Jeszcze jeden oddech to powieść odpowiadająca na trudne pytania, które życie do nas kieruje. Porusza nas do granic możliwości i daje nadzieję. Nawet wtedy kiedy mówi o poważnych tematach, jakim są życie i śmierć. To książka, dzięki której dowiadujemy się jak pogodzić się z trudnościami losu. Poznajemy osoby ważne dla Paula, Lucy i Cady, które sprawiły, że ostatnie chwile jego życia były wartościowe i pełne miłości. Epilog napisany przez żonę autora jest właśnie tego świadectwem. Wzrusza, ale tłumaczy, z czym się spotkaliśmy. Lucy opowiada o mężu, którego już poznaliśmy i możemy potwierdzić jej słowa. Paul Kalanithi był cudownym człowiekiem. Neurochirurgiem i pisarzem, który dzięki swojej książce zainspiruje wielu.

Autor: Paul Kalanithi
Tytuł: Jeszcze jeden oddech
Wydawnictwo Literackie

            

Jesienna Miłość - Nicholas Sparks

0 | Skomentuj


„- Kocham Cię, Jamie – powiedziałem. – Jesteś najlepszą rzeczą, jaka mi się w życiu przydarzyła. […]
- Proszę, nie mów tego – wyszeptała. – Proszę…
- Ale ja naprawdę cię kocham – odparłem, sądząc, że mi nie wierzy.
Jamie zaczęła szlochać jeszcze głośniej.
- Przykro mi – wyjąkała, zanosząc się płaczem. – Tak mi przykro…”

W 2002 roku miałam osiem lat, kiedy w kinach emitowano film „Szkoła uczuć”. Pamiętam, że parę lat później nocą  w mieszkaniu kuzynki oglądałyśmy z zapartym tchem i mnóstwem zużytych chusteczek higienicznych rodzącą się, na monitorze komputera, miłość Landona i Jamie. Kiedy film się skończył, siedziałyśmy  na kanapie zapłakane do granic możliwości, a ta szczególna historia wyryła w naszych sercach niezwykłe piętno. Nawet nie spodziewałam się, że nauczy mnie tak wiele i będą ją pamiętać pomimo upływu lat.

Czasem zadaję sobie pytanie – dlaczego właśnie ta historia mnie tak porwała? Teraz wydaje mi się, że to wszystko przez autora, ponieważ tworzy niesamowicie prawdziwe, realne historie. Nie ma w nich nic fałszywego, a Nicholas Sparks tworzy piękny świat, który porusza serce. Mam wrażenie, że każda powieść amerykańskiego pisarza jest bardzo przemyślana, ma swój skryty cel, ma nas czegoś nauczyć. Zawarta w niej nauka życia, ma sprawić, że przystaniemy na moment w pędzie życia, który nas otacza i zastanowimy się nad sobą.

Landon Carter to szkolny łobuz. Wzdycha do niego połowa dziewczyn, a on w głowie ma same głupoty i często pakuje się w niepotrzebne kłopoty. Dlaczego? Można by zwalić na buzujące hormony, lecz mam wrażenie, że główny bohater jest po prostu zagubiony i potrzebuje pomocnej dłoni, która pokieruje go na dobre tory.

Jamie Sullivan, córka pastora, wzorowa uczennica. Wolne dni spędza na pomaganiu – uczniom w szkole, dzieciom w Domu Dziecka, starszym, schorowanym, bezbronnym. Nie boi się zadawać pytań i chce znać każdą odpowiedź, nawet jeżeli może ona złamać jej serce. Skrywa przed światem tajemnicę. Jej życie jest niezwykle pogmatwane, kiedy na drodze jej życia staje niezwykle uparty chłopak.

Dziewczyna była ofiarą jego żartów. Nic nie wskazywało na to, że kiedyś może ich drogi się połączą, a uczucia całkowicie się zmienią. Moja mama zawsze mi powtarzała, że nie można oceniać książki po okładce, tak samo jest z ludźmi, nie powinniśmy ich oceniać, jeżeli nie poznamy ich – zachowań, przyzwyczajeń, czy po prostu przeszłości, która nas kreuje – i tak też postępuje główna bohaterka. Jamie nie chce, aby ich serca zawładnęło gorące uczucie, ponieważ jest świadoma swojego losu, tego co ją czeka.

Jesienna Miłość uczy nas, jak pogodzić się z losem, który wybrał dla nas Bóg. Może nam się on nie podobać, lecz nie mamy wyboru, ponieważ jest już zapisany na kartach papieru naszego życia. Powinniśmy go zaakceptować i znaleźć w nich radość. Jamie i Landon, młodzi ludzie, przed którymi miało być całe życie, musieli zrozumieć ciężkie brzemię przeznaczenia i stworzyć dla swojej miłości specjalne miejsce w sercu, ale także umyśle.

Polecam tą historię młodym ludziom, którzy są zagubieni, dla tych, którzy twierdzą, że ich życie jest ciężkie i utkane porażkami, trudami. Mnie nauczyła akceptacji i bezwarunkowej, bezinteresownej miłości. Polecam także ekranizację książki, która powstała pod nazwą Szkoła uczuć.

Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: Jesienna Miłość
Wydawnictwo: Albatros

Obietnica Łucji - Dorota Gąsiorowska

0 | Skomentuj

Witam w Listopadzie Obietnicą Łucji, idealną na zimne wieczory.

Łucja postanawia zmienić swoje życie. Rzuca wszystko – pracę w biurze podróży, męża, apartament w centrum miasta i wyjeżdża, tak po prostu pakuje swoją przeszłość do walizki, wsiada w pociąg i mknie ku nieznanej przyszłości. Wcześniej robi coś szalonego, czego nigdy by się nie spodziewała, ścina bardzo długie włosy, które były jej wizytówką. Każda kobieta wie, co oznacza ta metamorfoza – nowe włosy = nowe życie. Nic ją nie powstrzyma, nikt na nią także nie czeka. Zaczyna z czystą kartą, na której chce napisać całkowicie inny rozdział, nowy rozdział swojego życia w Różanym Gaju.

Początek jest dosyć trudny – zima, która wita ją w małym miasteczku potrafi zniechęcić nawet najbardziej wytrwałych i pokrzyżować wszystkie planu. Lecz Łucja nie ma do czego wracać, zamknęła już wszystkie sprawy, które trzymały ją w przeszłości, musi stawić czoło nowym wyzwaniom i je zaakceptować. Zatrudnia się w podstawówce, a tam poznaje małą dziewczynkę, która całkowicie zmienia jej życie. Niespodziewane staje się rzeczywistością.


Obietnica Łucji to powieść o przyjaźni pomiędzy kobietami, których życie nie jest łatwe, muszą pogodzić się z trudnym losem i pomóc osobom, które są bezbronne. Jest to także cudowny przykład bezgranicznej miłości, nie tylko matki do córki, ale także kobiety, która potrafi pokochać od pierwszych chwil i zaopiekować się dzieckiem. Polecam tą historię każdej osobie, która potrzebuje pocieszenia po stracie, trudnych chwilach. Powiem szczerze, że kiedyś byłam pesymistycznie nastawiona do polskich autorów, a teraz uwielbiam ich dzieła. Są niezwykłe.