Harry Potter i Przeklęte Dziecko

0 | Skomentuj

Jak każdy wielbiciel Chłopca, który przeżył, czekałam na październikową premierę. Cały czas zadawałam sobie pytania – co to będzie, czym nas zaskoczy Wielkie Trio i jakie będą ich dzieci. Od samego początku wiedziałam, że Harry Potter i Przeklęte Dziecko to sztuka teatralna na podstawie oryginalnej opowieści J.K. Rowling, więc byłam świadoma, co dostanę do ręki w noc z 21/22 października, kilka dni po moich urodzinach.  Z tego powodu trudno mi jest nazwać Przeklęte Dziecko kontynuacją serii lub ósmą częścią przygód Bliznowatego, ponieważ nie wyszła spod pióra znanej na całym świecie autorki. Scenariusz zapisany w formie książki jest namiastką ich życia, czymś alternatywnym – „wyobraź sobie, że ta historia mogłaby tak się skończyć”.

 Niedawno miałam w rękach Imagines wydawnictwa Znak, który jest zbiorem różnych opowiadań i Przeklęte Dziecko mogłoby znaleźć się w tej książce. Cały czas kiedy zaczytywałam się w książce o Harrym Potterze, miałam wrażenie, że jest to właśnie fan fiction napisane przez wielbicieli, fanów, którzy stęsknili się tak jak my za już dorosłym Chłopcem, który przeżył  i jest w tym trochę prawdy. Reżyserowie John Tiffany oraz Jack Thorne lubują się w powieściach dla młodych i często tworzą dla nich sztuki teatralne.

Było mi trochę smutno kilka dni po premierze przeglądając Instagrama i czytając niepochlebne komentarze na temat Harrego Pottera i Przekletego Dziecka. Mam wrażenie, że duża część osób po prostu była nieświadoma, że nie jest to książka napisana przez J.K Rowling i spodziewali się czegoś więcej – nowej części, kontynuacji serii. Pomimo, że na tylniej okładce widnieje duży napis „Ósma historia, dziewiętnaście lat później…”, trudno o niej tak myśleć.

Fabuła scenariusza zaczyna się na King’s Cross w momencie, gdzie skończył się Harry Potter i Insygnia Śmierci. Harry wraz ze swoją żoną odprowadza Jamesa i Albusa na peron 9 i ¾, towarzyszy im także najmłodsza latorośl Potterów, która jest zafascynowana światem magii. Albus ma pewne obawy, to jego pierwszy rok w Hogwarcie i boi się, że trafi do Domu Węża. W pociągu, do którego wchodzi wraz z Rose, córką Hermiony i Rona, spotyka Scorpiusa Malfoya i już na samym początku książki przeżywamy szok. Blondyn nosi na swoich barkach trudne piętno – plotki, które niestety są rozpowszechniane w Ministerstwie, na temat pochodzenia dziedzica majątku  sprawiają, że nie ma przyjaciół i to Albus po raz pierwszy wyciąga do niego koleżeńską dłoń. Od tego momentu są nierozłączni, a ich przyjaźń może znieść wiele. Nawet podróże w czasie i pojawienie się dzieci złego bohatera, który sporo namieszał w życiu Harrego Pottera.

Nie chce zdradzać fabuły i niespodzianek, które na nas czekają, a jest ich wiele. Sama byłam zirytowana kilka dni temu, kiedy pewne znane i obserwowane przez wielu profile dodawały na „instastory” zdjęcia ważnych stron fabuły Przeklętego Dziecka. Były to najgorsze spojlery jakie w życiu widziałam. Rozumiem szok historią, niektórych wydarzeń nie da się nawet opisać słowami, ale trzeba mieć trochę przyzwoitości i poskromić swoje zapędy odnośnie publikacji takich rzeczy, ponieważ psują one pierwsze wrażenie osób, które będą w przyszłości sięgać po książkę, a jest tego warta. Książka opowiada o przyjaźni pomiędzy młodymi ludźmi, bliskości, cierpieniu, problemach z rodzicami, kłótniach, wsparciu i przebaczeniu.

Musimy pogodzić się z faktem, że kolejnej części Harrego Pottera nie będzie, historia zakończyła się na siódmej części, Insygnia Śmierci to doskonały koniec przygód młodego czarodzieja, a Przeklęte Dziecko to coś, co mogło się nigdy nie zdarzyć, prezent od dobrej wróżki, największy skarb. To obowiązkowa lektura dla każdego pottermaniaka. Znowu możemy poczuć tę cudowną atmosferę magii, spotkać bohaterów, z którymi dorastaliśmy i dowiedzieć się, co u nich. Dla mnie Harry Potter i Przeklęte Dziecko to dar, spędziłam z nim kilka dni, nie chciałam przeczytać go jednym tchem, cieszyło mnie każde słowo – Harry, Hermiona, Draco, a teraz dumnie stoi na półce w biblioteczce. Było warto czekać, magia powróciła. Cieszmy się z tego powodu.




Imagines - Anna Todd i inni autorzy portalu Wattpad

1 | Skomentuj


Imagines

Czytałam wiele fan fiction w swoim życiu. Kiedy byłam młodsza, noce spędzałam zagłębiając się w niestworzonych historiach o różnorakiej fabule. Pamiętam wiele wylanych łez, wybuchów śmiechów. Najczęściej zakopana pod kołdrą z telefonem w ręce, żeby nikt z domowników nie widział, godziny mijały jak z bicza strzelił. Później szłam do szkoły niewyspana, z podkrążonymi oczami, a kiedy pytał mnie ktoś, co takiego robiłam w nocy, odpowiadałam, że uczyłam się.

Trochę się wstydziłam, w tamtych czasach ten gatunek literacki, nie był aż tak popularny, nie chciałam się przyznawać, że noc spędziłam na czytaniu opowiadań, w których głównymi bohaterami byli Hermiona Granger i Draco Malfoy. Parę dni temu na swoim intagramie (@kiniabook) dodałam zdjęcie Imagines i przyznałam się, że bardzo lubię fanfiki tej tematyki, po chwili dostałam komentarze, że nie tylko ja lubuje się w dramione. Serce zabiło mi mocnej i bardzo ucieszył mnie fakt, że nie tylko ja zarywałam noce. Z wiekiem nie zaprzestałam czytania tego gatunku. Jest to dla mnie najlepsza odskocznia od papierowych powieści, często mnie zaskakuje i zabiera w niezwykły świat.

Dlatego z zapartym tchem czekałam na mój pięknie błyszczący egzemplarz Imagines. Pierwsze wrażenia? Okładka jest unikatowa i oryginalna! Staram się nie oceniać książek po okładce, jak mówi stare przysłowie, ale nie da się ukryć, że ta szczególnie zapada w pamięć i cieszy oko. Dodatkowo jest bardzo gruba, posiada aż trzydzieści cztery opowiadania, co według mnie jest naprawdę niesamowite.

Autorami opowiadań są osoby, które na swoich Wattpad’ach odnieśli nieprawdopodobny sukces.  Zawsze twierdziłam, że od czegoś trzeba zacząć swoją pisarską działalność, a Internet, blogi i różne portale są najlepszą opcją, ponieważ możemy zostać anonimowi, nie ogranicza nas dosłownie nic, oprócz nas samych. Możemy pisać o czym tylko nam się zamarzy. Imagines jest właśnie takim zbiorem opowiadań  – „wyobraź sobie, że…” może zdarzyć się wszystko. Bohaterami stają się gwiazdy, których wcale nie musimy darzyć sympatią. Najważniejsza jest fabuła, którą kreślimy. W roli głównej występujemy my, niezwykli – zwykli szarzy ludzie, dzięki którym zdarzenia nabierają szczególnego znaczenia.

Nie lubię zdradzać dużo szczegółów książek, które opisuje, ponieważ wtedy osoba, która sięgnie po nią, nie będzie miała niespodzianki. Ale… po przeczytaniu Imagines poczułam pociąg do Toma Hiddlestona, a Ed Sheeran już zawsze będzie mi się kojarzył z rudym kotem.

„- Jak nazywa się kot, którego nie można zrozumieć?
Patrzysz na jego uśmiech i wiesz, że odpowiedź jest absurdalnie głupia, ale nie jesteś w stanie nic wymyślić.
- Bełkot – wydusza z siebie między kolejnymi napadami śmiechu.”

Nie każda historia mi się podobała. Duży wpływ mieli na to bohaterowie, którzy występowali w poszczególnych opowiadaniach. Książka posiada trzydzieści cztery historie i jest to nieuniknione, trudno dogodzić każdemu. Jednym z nich była przygoda z Kim Kardashian, za którą nie przepadam, lecz nie można zarzucić temu opowiadaniu braku oryginalności, ponieważ sam pomysł był genialny. Na szczęście większość była dobra.

Imagines wywarło na mnie pozytywne wrażenie, jest to lekka książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Walorem jest różnorodność – wielu bohaterów, całkowicie różne historie, nie tylko gorące romanse, ale także opowieści o przyjaźni, pasji i rodzinie. Fenomenem tej książki jest fakt, że została napisana przez laików, co pokazuje tylko, że każdy ma szansę zaistnienia i wydania swoich dzieł. Na pewno wrócę jeszcze do ulubionych opowiadań.

Znam osobiście młodych, zdolnych ludzi, którzy publikują swoje fan fiction w internecie. Przełamali się i powoli odnoszą małe sukcesy, cieszy ich każdy komentarz pod rozdziałem, nowy obserwator i rzetelna opinia. Są cierpliwi, ponieważ wiedzą, że od czegoś trzeba zacząć. W ich głowach kiełkuje już plan na własne autorskie opowiadania, a fan fiction traktują jako dobrą zabawę, dzięki której stają się lepsi, w tym co robią. Często ich wspieram, czytam i pomagam szukać natchnienia.

Dlatego chciałabym zachęcić każdą osobę, aby przestała trzymać twórczość w czeluściach szuflady, ona się tam dusi, potrzebuje powietrza. Do 26 października trwa konkurs z okazji premiery Imagines, który może pomóc komuś otworzyć się na publikowanie swoich dzieł. Wystarczy napisać krótkie opowiadanie, którego bohaterami staną się polskie osobowości. Chętnie przeczytam kolejne niesamowite opowieści, tym razem naszych autorów. Więcej informacji na www.wydawnictwoznak.pl/imagines. 


Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literanova.

Jak powietrze - Agata Czykierda - Grabowska

0 | Skomentuj

„W korytarzu już czekał na nią chłopak, który był jej nowym początkiem nadzieją. Jej radością i największym dobrem , jakie ją spotkało. Był jej powietrzem, którym chciała oddychać do końca swoich dni.”

Jak powietrze to jedna z moich zaskoczeń września. Bardzo chciałam ją zdobyć od razu po premierze, lecz cena wydawała mi się trochę za wysoka, a mój książkowy słoik z pieniążkami na nowe egzemplarze ostatnim czasy bardzo się skurczył.

Pierwsza Polska powieść New Adult.

Całkowicie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Jest to bardzo dobra książka tego gatunku, która różni się trochę od zagranicznych. Jak powietrze zabiera nas w świat bardzo realny, napiętnowany smutkiem i problemami, które czasem przynosi nam los. I choć nie chcielibyśmy aby bohaterowie tak cierpieli, przez to powieść kochamy jeszcze bardziej. Pokazuje miłość, pożądanie, świat młodych ludzi, których bagaż doświadczeń i złych chwil jest obfity.

Główni bohaterowie stają na swojej drodze w bardzo niespodziewanych okolicznościach i to dosłownie – Dominik wpada pod pędzący samochód Oliwii, czym konsekwencją jest złamana noga i gips, który uniemożliwia swobodne poruszanie. Kto by się przejmował złamaną nogą, cztery tygodnie w łóżku każdego by chyba ucieszyły, lecz dla Dominika to coś okropnego, z czym nie może się pogodzić. Co więcej, konsekwencją wypadku nie jest tylko złamana noga Dominika, ale problem z opieką nad dwoma osobami, które dla młodego mężczyzny są najważniejsi na świecie.

Jak powietrze to cudowna opowieść o trudnej miłości, obowiązkach, które zostały zrzucone na barki młodych ludzi. Jest to historia, która poruszyła moje serce. Uwielbiam historie, w których dwie osoby, tak różne od siebie, stają się dla siebie bliscy. Ona w jego ramionach znajduje spokój, bezgraniczne bezpieczeństwo, a on pierwszą miłość, pocałunki, dotyk, który nie rani, lecz leczy jego złamane serce i zbrukaną przeszłość. Ona jest dla niego oparciem, on dla niej ostoją.

Polecam bardzo serdecznie dla wszystkich, tych młodych, ale także tych starszych. Każdy może znaleźć w tej powieści coś dla siebie. Jest cudowna. 

Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes

0 | Skomentuj

Zanim się pojawiłeś to historia, która wzrusza. Uczy akceptacji samego siebie, ale także, akceptacji ludzi, którzy nas otaczają. Zapiera dech w piersi, kiedy poznajemy historię głównych bohaterów. Są niesamowici, całkowicie różni, kontrastowi.  

Jojo Moyes jest brytyjską autorką. Swoje pióro szkoliła w „The Independent”, gdzie pracowała przez dziesięć lat. Mieszka w Essex na wschodzie Wielkiej Brytanii z mężem i trójką dzieci. Dwukrotnie otrzymała nagrodę dla najlepszej powieści romantycznej roku Romantic Novelists Assocation. Pierwsza część przygód Louisy Clark sprzedała się w sześciu milionach egzemplarzy i zastała przetłumaczona na czterdzieści języków. W 2016 roku powstała ekranizacja bestsellera, scenariusz napisała sama autorka powieści, a reżyserią zajęła się Thea Sharrock.

Powieść opisuje trudną miłość. Istnieją dwie drogi, którą mogą pójść główni bohaterowi, lecz wybór jest naprawdę trudny, ponieważ jedno z nich zawsze będzie nieszczęśliwe.

„Co robisz, jeśli chcesz uszczęśliwić osobę, którą kochasz, ale wiesz, że to złamie twoje serce?”

Lou nie wie, co począć z swoim życiem. Ma dwadzieścia sześć lat i żadnych perspektyw i pomysłów na przyszłość. Wciąż szuka swojej drogi, a kiedy chce się już poddać, spotyka problematycznego Willa.

Współczujemy Willowi od pierwszych stron powieści i kibicujemy Lou, która musi uratować życie osoby, którą pokochała. Jest to opowieść o szukaniu własnej drogi życia, stawaniu przed trudnym wyborem. Jesteśmy świadkami rodzącej się miłości. Nie wiemy jak skończy ta historia, czujemy napięcie do samego końca, a kiedy on następuje – dajemy upust smutkowi i po naszych policzkach toczą się setki tysięcy łez. Powieść wzrusza i zapisuje się na dobre w naszej pamięci. Zanim się pojawiłeś to pamiętnik osoby, która chce zmienić życie osoby, którą kocha, nie wiedząc, że to jej życie zmieni się na dobre.


Żyj odważnie. Po prostu żyj.