Wiek Cudów - Karen Thompson Walker



” Dobrze pamiętam dzień, kiedy ogłosili to publicznie: nastąpiła zmiana, „spowolnienie”. Dni i noce wciąż się wydłużały. Odmierzanie czasu za pomocą zegarów i kalendarza straciło sens.”

Wiek cudów to debiut Karen Thompson Walker. Powieść znalazła się w czołówce rankingów magazynów „People”, „O, The Oprah Magazine”, „Financial Times”, „BookPage”, „Publisher Weekly”, a ekranizacją zajmuje się Catherine Hardwicke, reżyserka Zmierzchu i Już za Tobą tęsknie.

Książka opisuje życie jedenastoletniej Julii, która jak każda dziewczynka w swoim wieku uczęszcza do szkoły, gra w piłkę, ma przyjaciółkę i skrycie kocha się w pewnych chłopaku. Do feralnego dnia, który zmienia życie wszystkich ludzi na ziemi. Następuje „spowolnienie”, doba staje się niespodziewanie dłuższa, a prognozy wschodów i zachodów słońca zaczynają się nie sprawdzać. Na początku doba zyskuje minuty, później godziny, aż niespodziewanie dzień zamyka się w „długich tygodniach światła”. Narratorem jest sama bohaterka Julia, więc całą powieść możemy odkrywać wraz z jedenastoletnią dziewczynką. Jej problemy i zmartwienia z którymi się boryka. Poznajemy nadopiekuńczą matkę, która przejmuje się każdą informacją, często wyolbrzymiając problem oraz jej przeciwieństwo, ojca, lekarza, który twardo stąpa po ziemi i wykonuje wszystkie czynności z chirurgiczną precyzją. 

Na początku opuszcza ją najlepsza przyjaciółka, później choruje matka, następnie jej ojciec wymyka się do sąsiadki w niewiadomych okolicznościach, a spowolnienie dalej trwa. Doba staje się coraz dłuższa, słońce świeci coraz mocniej, a po chwili spada śnieg w mieście, który kiedyś uchodził za  niezwykle bezchmurny i Kalifornia staje się na chwilę zimowym królestwem. Czysty paradoks, dwie sprzeczne rzeczy są prawdziwe, a nic nie jest jednoznaczne. Książka przedstawia powolną apokalipsę ludzkości. Nie ma w niej porywistych tsunami, trzęsień ziemi, które niszczą domy i pochłaniają miliony ludzi niosąc plagę śmierci i cierpienia, a najbogatsi uciekają specjalnym statkiem na inną planetę.


Wiek cudów „męczył mnie”, wolę jak w książkach dzieje się wiele na raz i często autor mnie zaskakuje czymś zupełnie nowym, niespodziewanym, wstrząsającym, a tym razem historia snuła się bardzo sennie. Przy czytaniu trzymała mnie tylko myśl, że może na końcu stanie się wielkie „boom!” , będę pod wrażeniem zakończenia i nigdy go nie zapomnę. Oczywiście powieść posiada swoje plusy – jest poważna, przejmująca, a decyzje i wybory głównej bohaterki pomimo wieku są bardzo dojrzałe. Powieść jest przemyślana w każdym calu od pierwszych stron do ostatnich. Na pewno nie można zarzucić autorce, że jej pomysł nie jest oryginalny, ponieważ taka wizja rychłego końca świata jest bardzo realistyczna. Język jest bardzo prosty, chociaż opisy sprawiały, że dla mnie była to oporna lektura. Na pewno poleciłabym ją osobie, która chce przeczytać coś melancholijnego, smutnego, przejmującego i refleksyjnego.  Choć, nie wrócę do niej drugi raz.