Cykl kobiecych felietonów


Kobiecy felieton.

Felietony o różnych kobietach - pisarkach, podróżniczkach, autorkach, matkach, bizneswoman. Ważne, aby każda chciała opowiedzieć swoją niezwykłą historię. Felietony przeplatane moimi spostrzeżeniami, zasłyszanymi anegdotami o wszystkim, co przyniesie coś ważnego.

Od najmłodszych lat zawsze inspirowały mnie - Martyna Wojciechowska, Coco Chanel, Księżniczka Sissi. Kobiety pełne pasji, życia, całkowicie różne, a jednak mają w sobie coś takiego, że chciałabym którąś z nich być, albo ukraść choć trochę jej życia, talentu. Każda z innego świata, a jednak razem tworzą w mojej głowie ideał.

Martynę podziwiam za miłość do podróży, mogłabym godzinami oglądać "Kobietę na końcu świata", czytać jej reportaże w National Geografic i marzyć - co by było, gdybym pojechała z nią na wyprawę w nieznane. Jest kobietą niezależną, która twardo stąpa po ziemi i nic nie jest w stanie ją zdmuchnąć z wyznaczonej przez nią ścieżki. Kiedyś powiedziała słowa: "Podróże mają magiczną moc uzdrawiania duszy i zdecydowanie pomagają zdystansować się od problemów dnia codziennego. Nie rozwiązują ich bezpośrednio, jednak pozwalają przewartościować i spojrzeć na nie jakby z drugiego brzegu rzeki", a ja zwiedzając kolejne stolice jestem przekonana, że to podróże mnie uratowały przed zmarnowaniem sobie życia i nauczyły tak wiele dobrego.

Uwielbiam minimalizm, a ikoną tego stylu jest niesamowita Coco. Pomimo, że nie posiadam ani jednej książki o niej, znam całą historię jej życia. Była uosobieniem wdzięku i prostoty, a paski na zawsze dzięki niej zagościły w mojej skromnej szafie. Chyba nie ma kobiety, która nie posiada "małej czarnej" i klasycznego golfu. Od piosenkarki i tancerki, kiedy zaczynała, po bizneswoman, którą się stała. Jej upór i dążenie do celu - to chciałabym od niej ukraść.

Elżbieta Bawarka - podziwiam ją za niesamowitą odwagę i walkę. Jej życie nie było proste, utkane w szereg nieszczęśliwych zdarzeń. Urodziła się w Wigilię Bożego Narodzenia, można by pomyśleć, że szczęście powinno ją rozpieszczać, lecz było odwrotnie. Jeździła konno, była to chwila, kiedy mogła uciec od teściowej Cesarzowej Zofii oraz dam dworu, które nieustannie jej towarzyszyły. Była niezwykle piękna, Franciszek powiedział kiedyś o niej: "Cesarzowa nie siada, tylko majestatycznie zajmuje miejsce; nie wstaje, tylko się podnosi; nie chodzi, tylko kroczy z godnością. Jej pojawienie się wprawiło mnie w niemy zachwyt (...)", według mnie to potwierdzenie jego miłości i dowód, dlaczego zakochał się w Sissi, a nie w jej siostrze Helenie . Ćwiczyła gimnastykę i stale kontrolowała wagę. Duże piętno odbiło na niej śmierć przyjaciela Ludwika, najstarszej córki Zofii oraz jedynego syna Rudolfa. Do ostatnich dni wyrzucała sobie, że nieodpowiednio zaopiekowała się swoim dzieckiem, który popełnił samobójstwo. Jej śmierć była tak samo tragiczna jak całe jej życie, została zamordowana pilnikiem, który oprawca wbił jej w serce. 

To trzy kobiety, które mnie inspirują. Niezwykłe w swojej prostocie. O takich kobietach zawsze chciałam pisać, ale nie tylko o nich. Inspirują mnie także kobiety, które spotykam na codzień i one także mają wiele historii do opowiedzenia, a ja mam zamiar je przybliżyć na swój sposób i wyciągnąć z nich ważne wnioski. Może zainspiruję kogoś jeszcze?
Trzymajcie kciuki.

2 komentarze:

  1. Kinia, popraw sobie zaimki bo masz błędy. Plus piętno nie piękno. Będę śledzić

    OdpowiedzUsuń